język | blog | nowości | byłe wystawy | obecna wystawa | księga gości | o galerii

o właścicielu galerii | wspomnienia | biblioteka | filmoteka | fonoteka | sklepik | linki | logowanie | kontakt

Beksiński. Relief.



Przyznaję, że trzeba mieć powikłane poczucie porządku, żeby zacząć od pokazywania prac Beksińskiego z okresu „fantastycznego, barokowego”, potem przejść do okresu „gotyckiego”, znów wrócić do rysunków i zdjęć z młodości, obecnie pokazywać najwcześniejsze reliefy i zakończyć (tak to zamierzam) fotomontażami komputerowymi i komputerowymi grafikami z okresu lat 1995-2005.

Ale wszystko to wynikło z jego niespodziewanej, tragicznej śmierci, która zburzyła wszelkie moje plany wystawiennicze i pokomplikowała wszelkie moje logiczne konstrukcje na ten temat.

Tak więc dziś pokazuję prace Beksińskiego z drugiej połowy lat 50-tych, a ściślej mówiąc jego reliefy. Bo poza nimi tworzył on również w tym czasie rysunki i rzeźby.

Owe reliefy znajdują się głównie w Muzeum we Wrocławiu, gdyż przeprowadzając się do Warszawy w 1977 roku, Beksiński nie miał co zrobić z nagromadzonymi pracami i przekazał je do jedynego muzeum, które wówczas gotowe je było przyjąć. Szereg takich prac znajduje się również w Muzeum Historycznym w Sanoku, bo tam też artysta regularnie darowywał dzieła, które tworzył.

Jakość reprodukcji w mojej dzisiejszej wystawie jest słaba, bo posłany przeze mnie do Wrocławia fotograf „odwalił” swoją robotę byle jak, szczególnie marnie oddając fakturę tych prac. Otóż wszystko polega tu właśnie na subtelnych załamaniach światła na skomplikowanej powierzchni gipsowej, na której Beksiński żłobił bogate struktury.

Choć chodzi o czystą abstrakcję, bez trudu odnajduje się tu atmosferę grozy, jaka dominować będzie w jego późniejszych, figuratywnych pracach.

Dodam jeszcze tylko, że reliefy które przedstawiam, wraz z rzeźbami z tego samego okresu i fotografiami (też z tej epoki) były entuzjastycznie przyjęte przez krytykę, a za to bez większego zainteresowania przez publiczność, która w tamtych PRL-owskich czasach socrealizmu, nie była jeszcze przyzwyczajona do abstrakcji.

Gdy Beksiński przeszedł następnie do figuracji, i to na dodatek do figuracji fantastycznej, starannie malowanej klasycznymi narzędziami, krytyka okrzyczała go za zdrajcę i uznała, że się zhańbił. Z kolei publiczność zareagowała tym razem entuzjastycznie. Tak już pozostało do dzisiejszego dnia. I tak chyba pozostanie na zawsze.


język | blog | nowości | byłe wystawy | obecna wystawa | księga gości | o galerii

o właścicielu galerii | wspomnienia | biblioteka | filmoteka | fonoteka | sklepik | linki | logowanie | kontakt | webmaster